Rozstrzygnięcie XXXI Konkursu Poezji religijnej im. ks. prof. J. Tischnera

Na konkurs nadesłano ogółem 126 wierszy, które bez względu na to, czy były pisane językiem literackim czy gwarą, oceniano w jednej kategorii, biorąc pod uwagę zarówno wartość artystyczną, jak i głębię religijnej refleksji.     

Jury w składzie: Wanda Szado-Kudasikowa – przewodnicząca, Halina Tylka; Ks. Marcin Godawa (uczestnictwo zdalne); Ks. Maciej Ścibor ;  Anna Mlekodaj

postanowiło przyznać:

I miejsce Joannie Pisarskiej z Białegostoku za wiersz pt. „Pieśń galaktyczna

II miejsce Barbarze Rachowskiej ze Zduńskiej Woli za wiersz pt. „Bóg jest blisko

III miejsce Barbarze Balickiej z Ludźmierza za wiersz „W ikonowym smutku

Specjalną nagrodę ks. Kustosza ludźmierskiego sanktuarium otrzymała Stanisława Widomska z Piwnicznej Zdroju za wiersz „Na ludźmierskich torfowiskach”.

Nagrodę Prezesa ludźmierskiego oddziału Związku Podhalan otrzymała Zofia Roj-Mrozicka z Zakopanego za wiersz „Na leśnej polanie”.  

A oto nagrodzone utwory:

I  M I E J S CE  

Joanna Pisarska,  Białystok    

  PIEŚŃ GALAKTYCZNA

Najwyższy, wszechmocny i dobry Panie,

Twoje są uwielbienie, chwała,

cześć i wszelkie błogosławieństwo.

Św. Franciszek z Asyżu, Pieśń słoneczna

I

bądź uwielbiony Panie Wszechświata

przez wszystkie nasze dni

od Adwentu

gdy rosy niebieskiej

pragniemy jak sucha studnia

w kolęd mazurkach

polonezach

kołysankach

gdy szukamy Cię jak ubodzy pasterze

przez świąteczne opłatki

koszyczki

klęknięcia

gdy otwierają nam się oczy na Twoją bliskość

w pokropieniach

zanurzeniach

znakach

gdy stajemy się Twoją rodziną

poprzez misteria

hymny

liturgie

gdy odzyskujemy

zagubiony w nas na bezdrożach nocy

obraz

odwiecznego Stwórcy Wszechświata

II

wśród miliardów galaktyk

nasze małe centrum

żłóbek

w nim Baranek bez skazy

pośrodku nocy

nasze małe światło

biały obrus

na nim Chleb przedsmak wieczności

pomiędzy zwaśnionymi

wyciągnięta do zgody dłoń

przychodzi Bóg

łączyć

Niebo i ziemię

I I  M I E J S CE     

Barbara Rachowska,    Zduńska Wola  

BÓG JEST BLISKO

Gdy mrok swoim cieniem otula duszę,

gdy serce drży jak liść na wietrze,

wówczas przychodzi Pan.

Nie z dalekich przestrzeni.

Nie z odległych dróg.

On już jest blisko.

Pochyla się nad zranionym sercem

z czułością tkacza,

który z pierwszych promieni świtu

nitki nadziei na nowo splata.

„Ufaj”.

Gdy łzy spadają cicho

jak deszcz na spragnioną ziemię,

a w każdej kropli bólu

ukryte jest maleńkie, milczące

ziarno światła.

Bóg jest blisko,

bliżej niż oddech,

bliżej niż bicie serca,

bliżej niż najcichszy szept modlitwy.

On jest.

Zawsze.

A ciemność, choćby była głęboka,

nie wypowiada ostatniego słowa.

I wtedy serce,

które jeszcze przed chwilą drżało w lęku,

zaczyna oddychać spokojniej,

a w najgłębszej ciszy

Bóg wypowiada jedno słowo:

„Jestem”.

Ostatnie słowo

zawsze należy do Światła.

I I I  M I E J S CE      

Barbara Balicka,    Ludźmierz

***

W ikonowym smutku

Ciemnyk ocak co znajom przyszłość

W pozłoconyk sukniak

W korolak

W małym obrozku

I lipowej figurce

Co ik cierpliwe ręce wyzdajały

Wsendyj patrzys Mario

Casem uśmiech sie kasi zjawi

Telo Wos

Aleście przecie jedna

Z dzieckiem

Ubogo

Patrzys

– być dobrym

– kochoj

– zyj uczciwie

Nie duzo

Za duzo

N A G R O D A  S P E C J A L N A     

Stanisława Widomska,   Piwniczna Zdrój

NA LUDŹMIERSKICH TORFOWISKACH

nad ludźmierskimi torfowiskami

wschodzi rdzawy księżyc

słychać brzęk monet

i pachnie rozlane wino

jak tamtej nocy

gdy koła powozu wrastały w bagna

i rżały strwożone konie

między dolinami

złocisty obłok Panny

z Dzieciątkiem na ręku

Łaskiś pełna, Pan z Tobą –

rozlega się pieśń

nad brzegiem Dunajca

tkana z próśb

rdzawy księżyc i ja

na ludźmierskich torfowiskach

gdzie jechał węgierski kupiec

otwieramy prastary czas

lipowego drzewa

snuje się opowieść

N A G R O D A  S P E C J A L N A

Zofia Roj-Mrozicka, Zakopane

NA LEŚNEJ POLANIE

Zycie sie jesce tli,

tyn zawaternik

ozduchnie ogniem

w sumie holnego wiatru,

i górskiego potoka

i lasu zywicnych urokach…

Zolno go ozduchać,

bo sie wartko spoli,

lepiej niek sie tli jesce,

pomalu, powoli….

Coby obzierać zycio,

coroz więkse cuda,

pokonać niemoce starości

i ludzkom obłude…

Dzięki składać za dziś

i pytać o jesce,

dni pełne słonecka

i noremnic z dyscem…

I za tyn tlący ognik,

w holak, na leśnej polanie,

ka jagody, borówki, maliny,

i nietoty, blisko nieba,

carujom woniom i urodom,

dzięki składom, za syćko…

Boze mój i Panie…

Scroll to Top